Niekochane dziewczyny płaczą

Gdy nie widzi ich nikt
Niekochane dziewczyny
Tak jak ona i być może ty
Niekochanym dziewczynom
Ciepłych spojrzeń brak słów
Niekochane dziewczyny
Wciąż czekają na cud

Może ktoś je zabierze
W wielką podróż po świt
W uczuć nowe pejzaże
Gdzie nie zrani już nikt
Czarne myśli wybieli
W których słońca wciąż brak
Zamiast małych nadziei
Wielką miłość im da

Niekochane dziewczyny mówią
To nieważne to nic
Niekochane dziewczyny
Ukrywają tęsknoty i sny
Niekochane dziewczyny
Biorą proszki na sen
Odkładają nadzieje
Na kolejny dzień

Może ktoś je zabierze
W wielką podróż po świt
W uczuć nowe pejzaże
Gdzie nie zrani już nikt
Czarne myśli wybieli
W których słońca wciąż brak
Zamiast małych nadziei
Wielką miłość im da





Jeśli nas Matka Boska nie obroni

To co się stanie z tym narodem
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed głodem.

Przed głodem ust, którym zabrakło chleba,
Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość,
Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba,
Przed głodem władzy, co jest tylko siłą.

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed... nami.

Nami, co toną, tonąc innych topią,
Co marzą, innym odmawiając marzeń,
Co z głową w pętli jeszcze nogą kopią,
By ślad zostawić na kopniętej twarzy.

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed nami.