A kiedy się obudzę po spokojnym śnie

Niech zbudzi się mój człowiek obok mnie
A kiedy się utrudzę niech jak chłodny zdrój
Będzie człowiek mój

A kiedy się zanudzę jak Jastarnia w deszcz
Niech nudzi się mój człowiek ze mną też
Fortunie go wyłudzę by był przy mnie ten
Człowiek mój man

Mój man - to żargon, słusznie powie kto
Wytwornym wargom nie pasuje to
A ja strasznie lubię czuły wyraz ten
Mój man

Mała kobietka słaba tak, jak ja
Swego człowieka musi mieć i ma
A jeżeli nie ma, oj to znaczy że
Z nią źle, z nią bardzo źle

Z nim kończy się szczęśliwy dzień
Napisem C.D.N
On dla mnie jest jak tlen
Mój man

Dochowam mu wierności, proszę pań
A gdy wymówię, gdy mu wolne dam
Wiem, że w świat odejdzie bez zbytecznych scen
Mój man, mój man

A kiedy się obudzę po kolejnym śnie
Znów będzie nowy człowiek obok mnie
Dzień nowy w światła strudze szepnie mi - to ten
Człowiek twój, twój man





Na Krakowskim czy w Nohant

Wszędzie błysk nadziei taki sam
Że wzajemna miłość w nas
Przerwie niekochania czas

Na długich listach ślady łez
A pragnienie to tak silne jest
By fatalna prysła nić
Żeby kochanym być

Czy na wierzby witkach mazowiecki wiatr
O świtaniu dnia swą melodię gra
Czy noc nad Majorką wdziewa czarny płaszcz
Smutek jedną ma twarz

Kiedy ci odmawia świat miłości tej
Ty wciąż bardziej chcesz, bardziej pragniesz jej
Oddałbyś winnice najwspanialszych nut
Za czułości choć łut

Na Krakowskim czy w Nohant
Z tym pytaniem zawsze będziesz sam
Kiedy świata pytasz się
Czemu kochasz mnie tak źle

W ust kąciku łza i sól
W sercu ciemny niespełnienia ból
I nie cieszy sławy smak
Czemu tak? Dlaczego tak?


Na Krakowskim czy w Nohant
Wszędzie błysk nadziei taki sam
Że wzajemna miłość w nas
Przerwie niekochania czas

W sercu tłucze się jak ptak
Pragnienie silne tak
I wciąż tej miłości, serca wzajemności
Będzie ci do szczęścia brak

Czemu tak? Dlaczego tak?