Może choć raz coś się zmieni

On nie porzuci już mnie
Może choć raz, po raz pierwszy
To nie skończy się źle.

Ciepło jego rąk
Wreszcie własny kąt
Już nie przegram, dobrze wiem
Choć ostatnio nie szło mi w tej grze.

Nikt nie kocha słabych graczy
Któż pokochać miał mnie
Trochę szczęścia i spokoju
To wszystko, czego chcę.

Mam wreszcie w ręce najlepsze karty
Kiedyś musiały przyjść
Czekałam długo, bardzo długo
Może wygram, może wygram więc dziś.

Cóż, nikt nie kocha pechowych graczy
Któż pokochać miał mnie
Trochę szczęścia i spokoju
To wszystko, czego chcę.

Mam wreszcie w ręce najlepsze karty
Kiedyś musiały przyjść
Czekałam długo, bardzo długo
Może wygram, może wygram więc dziś.





Jeśli nas Matka Boska nie obroni

To co się stanie z tym narodem
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed głodem.

Przed głodem ust, którym zabrakło chleba,
Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość,
Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba,
Przed głodem władzy, co jest tylko siłą.

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed... nami.

Nami, co toną, tonąc innych topią,
Co marzą, innym odmawiając marzeń,
Co z głową w pętli jeszcze nogą kopią,
By ślad zostawić na kopniętej twarzy.

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed nami.