Na Krakowskim czy w Nohant
Wszędzie błysk nadziei taki sam
Że wzajemna miłość w nas
Przerwie niekochania czas
Na długich listach ślady łez
A pragnienie to tak silne jest
By fatalna prysła nić
Żeby kochanym być
Czy na wierzby witkach mazowiecki wiatr
O świtaniu dnia swą melodię gra
Czy noc nad Majorką wdziewa czarny płaszcz
Smutek jedną ma twarz
Kiedy ci odmawia świat miłości tej
Ty wciąż bardziej chcesz, bardziej pragniesz jej
Oddałbyś winnice najwspanialszych nut
Za czułości choć łut
Na Krakowskim czy w Nohant
Z tym pytaniem zawsze będziesz sam
Kiedy świata pytasz się
Czemu kochasz mnie tak źle
W ust kąciku łza i sól
W sercu ciemny niespełnienia ból
I nie cieszy sławy smak
Czemu tak? Dlaczego tak?
Na Krakowskim czy w Nohant
Wszędzie błysk nadziei taki sam
Że wzajemna miłość w nas
Przerwie niekochania czas
W sercu tłucze się jak ptak
Pragnienie silne tak
I wciąż tej miłości, serca wzajemności
Będzie ci do szczęścia brak
Czemu tak? Dlaczego tak?
Piotrusiu Panie czyś ty pan
Czy chłopiec z krain gwiezdnych
Dlaczego wprawiasz mnie w ten stan
Tajemny i bolesny
Kim jesteś chłopcze czyś jest złem
Co rzuca czar na dzieci
Czy tylko ich i moim snem
Czy tylko ich i moim snem
Co też jak sen odleci
Co też jak sen odleci
Piotrusiu Panie czyś ty pan
Co chce panować władczo
Nad dziećmi których serca mam
Do szczęścia nie wystarczą
Piotrusiu czuję straszny lęk
Że plany snujesz niecne
A w głębi serca także chcę
A w głębi serca bardzo chcę
Byś był mi czwartym dzieckiem
Mym dzieckiem
Piotrusiu Panie został cień
Po tobie od księżyca
I wiem nadejdzie taki dzień
Że wrócisz go odzyskać
Tak boję się że znikniesz mi
Z bezbronną mą gromadką
A jednak ciągle mi się śni
Że jestem ciągle mi się śni
Twą niepotrzebną matką twą matką
Piotrusiu Panie twoja twarz
Jest przecież twarzą dziecka
Kim jesteś że w spojrzeniu masz
Moc co jest czarodziejska
Docierasz nim na samo dno
Dorosłej duszy mojej
I ciebie boję się i o
I ciebie boję się i o
O ciebie też się boję
O ciebie też się boję